Guess who's back, back again, Baba's back, tell a friend
Piątek, 6 marca 2026 | dodano:06.03.2026 Kategoria Family
- DST: 4.50km
- Czas: 00:25
- VAVG 10.80km/h
- VMAX 27.90km/h
- Sprzęt: Kross Trans 1.0
- Aktywność: Jazda na rowerze
Jak w tytule - wróciłam 😉
Nie pytajcie, gdzie byłam albo co robiłam przez te 13 lat... Serwer by się zapchał, gdybym to wszystko chciała opisać.
Ale jestem - w jednym kawałku oraz z nowym sprzętem - Kross Trans 1.0. Rower idealny dla kompaktowej Baby - rama ma całe 15 cali, więc co tu dużo mówić. Wsiadłam i pojechałam na przejażdżkę po okolicy.
Do usłyszenia wkrótce!
Nie pytajcie, gdzie byłam albo co robiłam przez te 13 lat... Serwer by się zapchał, gdybym to wszystko chciała opisać.
Ale jestem - w jednym kawałku oraz z nowym sprzętem - Kross Trans 1.0. Rower idealny dla kompaktowej Baby - rama ma całe 15 cali, więc co tu dużo mówić. Wsiadłam i pojechałam na przejażdżkę po okolicy.
Do usłyszenia wkrótce!
Family no. 1
Sobota, 28 lutego 2026 | dodano:08.04.2026 Kategoria Family
- DST: 13.54km
- Czas: 01:04
- VAVG 12.69km/h
- VMAX 30.00km/h
- Podjazdy: 91m
- Sprzęt: Kross Trans 1.0
- Aktywność: Jazda na rowerze
Pierwszy wspólny wyjazd na dwóch kółkach - Senior, Junior i ja - Baba :)
Junior ma nowy kask w obowiązkowym czerwonym kolorze, dzięki czemu zyskuje +10 do Vmax.
A jak trasa? Piachy, piachy i jeszcze raz piachy.

Junior ma nowy kask w obowiązkowym czerwonym kolorze, dzięki czemu zyskuje +10 do Vmax.
A jak trasa? Piachy, piachy i jeszcze raz piachy.

Baba w lesie
Środa, 24 kwietnia 2013 | dodano:24.04.2013
- DST: 19.68km
- Czas: 01:20
- VAVG 14.76km/h
- Sprzęt: Author Unica
- Aktywność: Jazda na rowerze
W ramach wiosennego odchudzania, wyruszyłam nad Rusałkę, by tam w promieniach zachodzącego słońca (Baba potrafi być czasem romantyczna) wjechać w dzicz zielonej Transwielkopolskiej Trasy Rowerowej. Po zasięgnięciu porady miłych cyklistów w którą stronę jechać, dotarłam do ulicy Biskupińskiej. Wróciłam do domu jadąc wzdłuż ulicy Koszalińskiej, podciągając co jakiś czas spadające nogawki.
A po powrocie? Nie myślałam, że zupa tajska może tak dobrze smakować!
A po powrocie? Nie myślałam, że zupa tajska może tak dobrze smakować!

Rower Baby z Rusałką w tle© kamilzeswaja
Baba Urban Style v. 2
Niedziela, 21 kwietnia 2013 | dodano:21.04.2013
- DST: 18.76km
- Czas: 01:23
- VAVG 13.56km/h
- Sprzęt: Author Unica
- Aktywność: Jazda na rowerze
Dziś pojechaliśmy z kolegą L. na przetestowanie nowego roweru z D. (ROCKRIDER 5.1 C1). Ten rower naprawdę daje czadu i na rekreacyjne wypady weekendowe sprawdza się świetnie.
Rusałka okrążona, a w połowie krótka przerwa na tamtejszy regionalny specjał: frytki w waflu.
Fotek brak, bo Kamil zapomniał karty pamięci do aparatu. Nie tylko Baby mają sklerozę.
Rusałka okrążona, a w połowie krótka przerwa na tamtejszy regionalny specjał: frytki w waflu.
Fotek brak, bo Kamil zapomniał karty pamięci do aparatu. Nie tylko Baby mają sklerozę.
Baba Urban Style
Sobota, 20 kwietnia 2013 | dodano:21.04.2013
- DST: 11.85km
- Czas: 00:51
- VAVG 13.94km/h
- Sprzęt: Author Unica
- Aktywność: Jazda na rowerze
Krótki, wieczorny wypad z Kamilem na Sołacz.
Rękawiczki z sieci na D. - dla takiego amatora jak ja, super. To też był mój pierwszy raz, kiedy jechałam w spodniach z pieluchą. Wrażenia? Dziwnie, ale wygodnie.
Coraz więcej człowieków wylęga na dwór. Trudno się dziwić, każdy chce w końcu złapać trochę słońca. Baba też.
Rękawiczki z sieci na D. - dla takiego amatora jak ja, super. To też był mój pierwszy raz, kiedy jechałam w spodniach z pieluchą. Wrażenia? Dziwnie, ale wygodnie.
Coraz więcej człowieków wylęga na dwór. Trudno się dziwić, każdy chce w końcu złapać trochę słońca. Baba też.
Back in red
Niedziela, 3 marca 2013 | dodano:21.04.2013
- DST: 12.17km
- Czas: 00:53
- VAVG 13.78km/h
- Sprzęt: Author Unica
- Aktywność: Jazda na rowerze
Malta z Kamilem.
Wiatr taki, że miało się wrażenie jazdy do tyłu.
Wiatr taki, że miało się wrażenie jazdy do tyłu.
Rowerowy sezon czas zacząć!
Niedziela, 29 kwietnia 2012 | dodano:29.04.2012
- DST: 13.69km
- Czas: 00:57
- VAVG 14.41km/h
- Sprzęt: Author Unica
- Aktywność: Jazda na rowerze
Dzisiaj z Kamilem leserowym tempem objechaliśmy Rusałkę. Więcej nic nie napiszę, ponieważ niedługo idę zrobić pożywną kolację dla naszej dwójki.
Poligon
Niedziela, 25 września 2011 | dodano:03.12.2011
- DST: 47.15km
- Teren: 20.00km
- Czas: 03:38
- VAVG 12.98km/h
- Temp.: 20.0°C
- Sprzęt: Author Unica
- Aktywność: Jazda na rowerze
Wyprawa na poligon w Biedrusku wraz z chłopakiem.
Do Biedruska dotarliśmy trasą Nadwarciańskiego Szlaku Rowerowego, a ze Złotnik wróciliśmy żółtym szlakiem do Centrum.
Wycieczka długa, ale udana.
Do Biedruska dotarliśmy trasą Nadwarciańskiego Szlaku Rowerowego, a ze Złotnik wróciliśmy żółtym szlakiem do Centrum.
Wycieczka długa, ale udana.
Wzdłuż trzech jezior
Niedziela, 21 sierpnia 2011 | dodano:21.08.2011
- DST: 32.66km
- Teren: 18.00km
- Czas: 02:23
- VAVG 13.70km/h
- VMAX 34.60km/h
- Temp.: 27.0°C
- Kalorie: 1300kcal
- Sprzęt: Author Unica
- Aktywność: Jazda na rowerze
Dzisiejsza trasa była trochę bardziej wymagająca, ale pozwoliła mi na spokojne zwiększenie mojej wytrzymałości (sama nie wierzę w to, co piszę).
Początek identyczny, tak jak wczoraj – ścieżką rowerową przez wzgórze św. Wojciecha, Sołacz, aż na początek Rusałki. Później udeptaną ścieżką kluczyliśmy pośród licznych turystów/ plażowiczów/ rowerzystów/ miłośników nordic walking (niepotrzebne skreślić), aż dojechaliśmy zielonym szlakiem nad jezioro Strzeszyńskie. Swoją drogą jezioro jest już czynne i ponoć można się w nim kąpać. Tu nastąpiła krótka przerwa.
Następnie ruszyliśmy, cały czas trzymając się tego samego szlaku, w stronę jeziora Kierskiego. Tu również napotkaliśmy na nieliczne korki na trasie, co mnie wcale nie zdziwiło, zważywszy jaką pogodę mamy obecnie. W drodze powrotnej zobaczyliśmy coś na kształt przyszłego hotelu. Zdjęcie można zobaczyć u Kamila.




Początek identyczny, tak jak wczoraj – ścieżką rowerową przez wzgórze św. Wojciecha, Sołacz, aż na początek Rusałki. Później udeptaną ścieżką kluczyliśmy pośród licznych turystów/ plażowiczów/ rowerzystów/ miłośników nordic walking (niepotrzebne skreślić), aż dojechaliśmy zielonym szlakiem nad jezioro Strzeszyńskie. Swoją drogą jezioro jest już czynne i ponoć można się w nim kąpać. Tu nastąpiła krótka przerwa.
Następnie ruszyliśmy, cały czas trzymając się tego samego szlaku, w stronę jeziora Kierskiego. Tu również napotkaliśmy na nieliczne korki na trasie, co mnie wcale nie zdziwiło, zważywszy jaką pogodę mamy obecnie. W drodze powrotnej zobaczyliśmy coś na kształt przyszłego hotelu. Zdjęcie można zobaczyć u Kamila.

Nad jeziorem Strzeszyńskim© babanarowerze

Nad jeziorem Kierskim© babanarowerze

Mini-żaglowce na jeziorze Kierskim© babanarowerze

Ciąg dalszy nad jeziorem Kierskim© babanarowerze

Niebieski słoń na Placu Wolności - w tle rpwery spinningowe© babanarowerze
Wyprawa do kraterów
Sobota, 20 sierpnia 2011 | dodano:20.08.2011
- DST: 25.00km
- Teren: 8.50km
- Czas: 02:11
- VAVG 11.45km/h
- VMAX 35.20km/h
- Temp.: 21.0°C
- Sprzęt: Author Unica
- Aktywność: Jazda na rowerze
Dzisiejsza wyprawa z Kamilem przebiegała wzdłuż Piątkowa, aż na Górę Morasko. Wyruszyliśmy dosyć późno (godz. 15), ponieważ byłam na prawie 2 godzinnym spacerku z pieskiem dookoła Malty.
Trasa biegła prawie w całości przez ścieżki rowerowe. Pierwsze trudności pojawiły się dopiero od pętli na os. Sobieskiego, gdzie za przyjazdem kolejowym ścieżka zmieniła się z asfaltu na piach. Jadąc wzdłuż żółtego szlaku rowerowego (swoją drogą część tych znaków była kompletnie niewidoczna) dojechaliśmy do czegoś, co myśleliśmy początkowo, że to góra Morasko. Później okazało, iż byliśmy w błędzie.
Następnie zjechaliśmy z górki asfaltem, gdzie też rozwinęłam zabójczą prędkość 35,2 km/h. Na skrzyżowaniu pojechaliśmy w prawo, w ten sposób wjeżdżając w Rezerwat Przyrody Meteoryt Morasko. Zwiedziliśmy kilka stawów, które są pozostałością po uderzeniu meteorytu ok. 5000 lat temu. W niektórych miejscach (w tym podchodzenie pod właściwą górę Morasko) prowadziłam rower, ponieważ jazda na nim wydawała mi się zbyt ekstremalna (wybaczcie, jestem tylko babą). W końcu udało się - jesteśmy na szczycie.
Powrót okazał się w miarę szybki - w większości tą samą drogą, którą przyjechaliśmy.


Trasa biegła prawie w całości przez ścieżki rowerowe. Pierwsze trudności pojawiły się dopiero od pętli na os. Sobieskiego, gdzie za przyjazdem kolejowym ścieżka zmieniła się z asfaltu na piach. Jadąc wzdłuż żółtego szlaku rowerowego (swoją drogą część tych znaków była kompletnie niewidoczna) dojechaliśmy do czegoś, co myśleliśmy początkowo, że to góra Morasko. Później okazało, iż byliśmy w błędzie.
Następnie zjechaliśmy z górki asfaltem, gdzie też rozwinęłam zabójczą prędkość 35,2 km/h. Na skrzyżowaniu pojechaliśmy w prawo, w ten sposób wjeżdżając w Rezerwat Przyrody Meteoryt Morasko. Zwiedziliśmy kilka stawów, które są pozostałością po uderzeniu meteorytu ok. 5000 lat temu. W niektórych miejscach (w tym podchodzenie pod właściwą górę Morasko) prowadziłam rower, ponieważ jazda na nim wydawała mi się zbyt ekstremalna (wybaczcie, jestem tylko babą). W końcu udało się - jesteśmy na szczycie.
Powrót okazał się w miarę szybki - w większości tą samą drogą, którą przyjechaliśmy.

Na czymś, czym myśleliśmy, że to Góra Morasko© babanarowerze

"Prawie" góra Morasko© babanarowerze

Żyj i odżywiaj się zdrowo© babanarowerze


